piątek, 22 lipca 2011

Finlandia - część 2

Pierwsza noc za mną. Wbrew opinii że o tej porze roku jest trudno spać w "noc", ja z tym kłopotów nie miałem. Przeciwnie spałem jak zabity. Po wykonaniu części obowiązkowej, dla której się znalazłem w Finlandii popołudnie miałem dla siebie.
Wystartowałem ponownie z hotelu tyle że w przeciwną stronę do morza.
Tym razem w poszukiwaniu miejsca gdzie można by coś dobrego zjeść. A zważywszy że od rana nic nie jadłem, to mogłem się zadowolić czymkolwiek. dodatkowo pogoda dopisuje. Jest może około 28'C więc można wybrać się w długi spacer.

I tak spokojnym tempem przemierzałem uliczki miasta Rauma. Podirytowanie rosło, bo nie mogłem znaleźć żadnej knajpki. Pizzerie odpadają, bo coś takiego mogłem zjeść w domu. No nic idę dalej przecież cała Finlandia nie może być miejscem gdzie ludzie mieszkają do siebie hektary.



po jakimś czasie Dotarłem w malownicze miejsce. Trudno mi powiedzieć co to za dzielnica była, ale uliczki wypełnione były budynkami w starym stylu, a przynajmniej tak wyglądały



Ale restauracji jak nie widać tak nie widać. Przecież Ci mieszkańcy muszą gdzieś spędzać wolny czas. Po chwili jednak dotarłem do miejsca gdzie można coś zjeść. Radość trwała krótko. Po obejrzeniu cen stwierdziłem że nie jestem aż tak głodny, a spacer tylko dobrze mi zrobi.





Jednak przemogłem swoje skąpstwo i wstąpiłem do jednego miejsca. A co mi tam, w końcu może nie będzie okazji by odwiedzić ten kraj raz jeszcze.



W sumie doszedłem do wniosku, że te ceny nie są takie odstraszające. Przecież są niemal takie same jak w Polsce, tyle że wyrażone w euro :/



Po krótkim odpoczynku na posiłek, a właściwie na przekąskę, mogłem wędrować dalej po mieście. Trochę się jednak zdziwiłem, że w starej części miasta, przynajmniej tak to wyglądało, zamiast kostki brukowej to leją asfalt. Przecież to traci urok tego miejsca.



Wędrując po uliczkach można było obejrzeć stare auta. I tu zobaczyłem jakiś znajomo wyglądający pojazd, ale jakiś taki... inny. To maluszek czy nie ? Hmm.. Według oznaczenia to jest Fiat 133 czyli nie.



Wędrówkę kończyłem tak około 21 czasu lokalnego, z mającym w głowie zakodowanym schematem że zaraz będzie ciemno, a po nocą nie będę się szwendać w obcym mieście. Tyle że to Finlandia, teraz to tu nigdy nie jest ciemno. O czym się przekonałem w pokoju hotelowym gdy jeszcze o 1:00 w nocy było widać poświatę słońca.



Na dowód tego, starałem się zrobić zdjęcie które by obrazowało ten efekt, ale jakoś za bardzo już byłem zmęczony by się starać zrobić to jak należy.



trzeciego dnia mojego pobytu wracałem do polski. Wizja 12 godzin w pociągu nie nastrajała mnie pozytywnie. Ale jeszcze miałem kilka spraw do załatwienia w Finlandii i dopiero w drogę.
Tym razem nie spałem w drodze na lotnisko. Oglądałem Finlandię z okien samochodu. I zaskakujące było dla mnie to że Finowie potrafią być zdyscyplinowani na drodze. Że mają tak fantastyczny stan dróg, pomimo tak skrajnych warunków atmosferycznych.



Tym razem podczas lotu były atrakcje w postaci turbulencji. Na szczęście nie były one duże, ale robiły wrażenie.


Pogoda w kraju powitała mnie tak samo jak pożegnała. Niestety linie lotnicze nie popisały się i czuję lekki niesmak, gdyż uszkodzili mi torbę podróżną w dodatku jeszcze nie moją. Wobec czego podróż przez Polskę nie należała do najszczęśliwszych.



Poniżej zamieszczam link do całego albumu ze zdjęciami z podróży do Finlandii.
Finlandia 2011

czwartek, 21 lipca 2011

Finlandia - część 1

Jakieś 2 tygodnie temu miałem okazję pojechać na 2 dni do Finlandii.
Początkowo nie bardzo byłem nastawiony pozytywnie do tej podróży. Bo daleko bo muszę się ruszyć itp. itd. Ale w końcu negatywne nastawienie minęło.
Kiedy zacząłem organizować sobie podróż, okazało się że najgorszy etap znajduje się w Polsce.
No bo jak wytłumaczyć fakt że bezpośredni pociąg z Katowic do Gdańska jedzie około 12 godzin !? Co ciekawe, jest możliwość szybszego dotarcia do Gdańska z przesiadką w Warszawie! Gdzie tu sens gdzie logika ? Jak można trasę o 100km dłuższą z przesiadką pokonać szybciej ? Jak widać można.
Kolejnym dla mnie zaskakującym elementem jest zakaz spożywania alkoholu w pociągu. O ile sam zakaz może nie jest zaskakujący, o tyle dziwi mnie jego egzekwowanie. Byłem świadkiem sytuacji w której konduktor upomniał pasażera który spożywał piwo, w końcu jest zakaz. Ale w tym samym wagonie Ci sami konduktorzy już nie upominali grupy pasażerów pijących wódkę. Czyżby to już nie alkohol ?

Po 12 godzinach spania na siedząco zawitałem w Gdańsku który przywitał mnie barową pogodą. Może to i lepiej, gdyby żar lał się z nieba, przemieszczanie się po kraju z bagażami mogło by być nieco bardziej niż uciążliwe.
Pierwszy lot przede mną, trochę stresiku było, nie powiem. Ale już po wylądowaniu miła niespodzianka, Finlandia przywitała mnie przepiękną pogodą. Tak około 25'C i ani jednej chmurki na niebie. Ale to nie koniec mojej podróży, bo jeszcze 1,5h drogi do miasta docelowego. Przespałem całą trasę, niestety. Ale w koniec końców dotarłem do hotelu.
Jak się już odświeżyłem, to mimo zmęczenia podrożą wziąłem plecak i aparat i wystartowałem w pieszą wędrówkę. Tyle że, to była już godzina około 21 lokalnego czasu (+1 w stosunku do polskiego).


To całkiem ciekawe doświadczenie, szczególnie że o tej godzinie w Polsce to słońce już niemalże zachodzi. A tu świeci pełną mocą.



Wyznaczyłem sobie za cel dotarcie do morza. Nie było to łatwe szczególnie że nie do końca wiem jak długo mi to pochłonie czasu oraz czy będę miał na tyle sił aby chodzić.
Udało mi się dotrzeć do portu. Ale nie takiego morza szukałem. Na szczęście w hotelu dali mi mapkę miasta i mogłem skorygować swój kurs. Korekta ta polegała na przejściu poprzez małe uliczki.



Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka. Patrzę na zegarek jest około godziny 22, chodzę sobie niemal sam. Mało co osób widać. Czy aby nie zrobiłem głupoty. Czy to co robię jest bezpieczne?
Ale to Finlandia, chyba mogę się tu czuć bardziej bezpieczniej o godzinie 22 niż o 18 w Katowicach na dworcu ?



Spacer mijał bardzo spokojnie, z dodatkowym bagażem przerażenia. Ale w końcu udało mi się dotrzeć do obozu kempingowego. Wyglądało to dość ciekawie. Całkiem spora ilość kamperów rozstawionych przy plaży. A z tego co się zorientowałem, to chyba jedynej. No nic przemknąłem po ciuchu między pojazdami.



Zacząłem się rozglądać, i doszedłem do wniosku że dziś fiordów nie na karmię. Raz że nie miałem prowiantu, a dwa chyba już spały. Trudno jutro też jest dzień, przecież dopiero co przyjechałem.







Trzeba iść dalej w końcu dochodzi godzina 23, zaraz może być naprawdę ciemno, a wtedy może nie być tak łatwo z powrotem do hotelu. A w planach mam jeszcze port jachtowy.



Udało się Dotrzeć do portu. Ale jakoś dziwnie ...jeszcze jest jasno. Przecież jest niemal 23:00!



Jeszcze tylko chwilka i już uciekam z portu, ale tak tu fajnie. Normalnie bym się o tej porze kładł spać. Ale w takim miejscu po prostu szkoda mi czasu na sen.






No nic Ostatnie zdjęcie tego miejsca i czas się zbierać. W hotelu główne wejścei zamykane jest o północy, nie chcę kombinować jak wejść do pokoju.



Droga powrotna dłużyła się, w końcu miałem może z 2km do przejścia albo i lepiej. Ale za to mogłem się rozejrzeć po okolicy. Co ciekawe napotkałem na auto z polską rejestracją a nawet na sklep z polską obsługa. Tyle że głupotą było liczyć na to że o północy będzie otwarty.



Udało się dotrzeć do hotelu przed zamknięciem drzwi głównych. I mimo ogarniającej jasności tego dnia nie miałem problemów żeby zasnąć.

CDN...

środa, 20 lipca 2011

Testy nowej zabawki.

W ostatnim czasie nabyłem nową zabawkę. Jest nią Nikko 70-300 VR. Nie jest tak długi jak Sigma 120-400 (na szczęście nie jest tak ciężki jak sigma). Nie jest to te światło jak Tamron/Sigma/Nikkor 70-200 2.8 Ale jest to szkło którym mogę śmiało wybrać się na wycieczkę bez wcześniejszego treningu fizycznego.
Już niedługo mam wakacje więc myślę że na pewno się przyda.
Poniżej prezentuję pierwsze zdjęcia próbne.



Troszkę przyciąłem, fotkę. Ale dużo nie trzeba było wycinać.


To jest Zeberka wysiadująca jajka. Przynajmniej jest chwilowo spokój w mieszkaniu, inaczej fruwa po całym pokoju jak wiewiórka po kawie z bajki "Prawdziwa historia czerwonego kapturka". Ptaszek ten to samiczka i wazy około 12 gram.





Widok z kona z 15 piętra


Balkonowe kwiatki. Najmniej lubiane przeze mnie - pelargonie. Porostu nie lubię ich zapachu



Widok z kona z 15 piętra




Widok z kona z 15 piętra tyle ze około 5 rano.



Tu również 5 rano z tego samego piętra i okna.

sobota, 2 lipca 2011

Małe błędy, duże konsekwencje.

Na początku czerwca miałem okazję uczestniczyć w warsztatach dotyczących portretu. Warsztaty były zorganizowane przez sklep cyfrowe.pl Sporo się dowiedziałem, miałem też możliwość popracować z oświetleniem studyjnym, oraz jak widać była możliwość pracy z modelem. Nie było mi łatwo bo to zupełnie nowe doświadczenie. W domu przejrzałem stosik zdjęć jakie zrobiłem. Kilka z nich bardzo mi się podobało. Jakie było moje rozczarowanie gdy się okazało że część zdjęć wykonałem z złą wartością ISO. Niby ujęcie poprawne,niby wszystko OK, ale niestety pomyliłem wartości zamiast używać ISO 100 ustawione miałem 1000. Dopiero teraz uświadomiłem sobie dlaczego parametry jakie podawali w takcie warsztatów w ogóle mi nie pasowały.
Poniżej fotka z ISO 1000.