sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt

Wszystkim czytelnikom którzy odwiedzają mojego bloga,
oraz tym którzy jeszcze tego nie robią
składam serdeczne życzenia i wszystkiego najlepszego,
z okazji Świąt Bożego Narodzenia.
Oby święta obfitowały w radość, śnieg, moc prezentów oraz życzeń.

Wesołych Świąt

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Pomoc dla admina nikoniarze.pl

Przyłączam się do akcji gdyż to pokazuje ze mimo podziałów międzymarkowych na tych co mają Canona lub Nikona i reszta czasem po prostu nie istnieją.Mam nadzieję że Piotr powróci do zdrowia czego bardzo Mu życzę.
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=195196
A tutaj są aukcje na których licytować można książki z których to dochód będzie przeznaczony na wsparcie Piotra.
http://forum.nikoniarze.pl/forumdisplay.php?f=22

piątek, 9 grudnia 2011

XX finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy


Małymi krokami zbliża się XX finał WOŚP.
Bytomska Grupa Fotograficzna NEGATYW, ma zamiar wziąć udział w tym wydarzeniu.
8.01.2012 Ma odbyć się wystawa na której będzie można kupić wystawione.
Osobiście przeglądam swoje archiwa i szukam tego jednego jedynego zdjęcia które mogło by wziąć w wystawie. Bardzo prawdopodobne że będzie to fotografia czarno-biała.
O całej inicjatywie można więcej dowiedzieć się pod adresem :
http://negatywbytom.pl/forum/viewtopic.php?t=1000

wtorek, 6 grudnia 2011

niedziela, 20 listopada 2011

Jesienny poranek w Świerklanicu

Ostatni już spóźniony post z wyprawy fotograficznej, również organizowany przez BGF Negatyw. Tym razem nie trzeba było wstawać o tak zbójnickiej porze jak w przypadku Chechła, a wszystko to przez zmianę czasu na tryb zimowy.
Czekając na uczestników w stałym już miejscu, mieliśmy wstępny pogląd na aurę. Będzie ładnie. Jednak im bliżej było Świerklańca to pogoda stopniowo zmieniała swe oblicze. W samym Świerklańcu była mgła widoczności nie większej niż 30m. Za to wschód słońca powinien być spektakularny. I się nie myliliśmy. Więcej nie ma co tu pisać, bo wystarczy popatrzeć na zdjęcia.
























sobota, 19 listopada 2011

Zabawa analogiem

Ostatnio byłem ciekaw co wyjdzie jeśli do średnioformatowego aparatu jakim jest Lubitel 166, założę film z małego obrazka. A że mam chyba z osiem rolek filmu kolorowego który leży w lodówce nie używany od ponad roku to postanowiłem przeeksperymentować. Gdy skończyłem rolkę filmu czarno białego w aparacie, to zostawiłem sobie papier osłonny filmu i szpulki. rozmontowałem jedną rolkę małego obrazka i nawinąłem na większą szpulkę. Pierwsze kłopoty zaczęły się w momencie gdy się okazało że rolka negatywy małego obrazka jest dłuższa niż średniego formatu. Ale porobiłem sobie dodatkowe znaczniki co 6 cm i nawinąłem tyle ile papier mi pozwolił.

Jak już się udało przewinięcie, to teraz trzeba by film założyć do aparatu. I tu drugi zonk! Rolka jest za gruba. Aparat niemal się nie zamykał. Ale jak już udało się zamknąć korpus, to wystartowałem w miasto.
Musze przyznać że to było nie lada wyzwanie, szczególnie że nie wiem gdzie dokładnie zamieszczony jest film. Czy aby na pewno jest po środku ? I czy perspektywa jest ok ?

Rolka się skończyła, oddałem film do wywołania. Teraz tylko przemielić przez skaner ie fekty są widoczne poniżej.















Jak się później okazało, film się nieprawidłowo układał w komorze i zamiast równo dolegać do ścianki, był pofałdowany, przez co obraz zrobił się zniekształcony a miejscami rozmazany.

Muszę przyznać że to było ciekawe doświadczenie bardzo inspirujące, ale i wymagające sporo wysiłku.

piątek, 18 listopada 2011

Nadrabiam zaległości - Chechło

Trochę mam zaległości w postach, wytłumaczę się bo jestem winny, uszkodzenia zasilacza w moim komputerze, to też dlatego taka przerwa. Na ten moment zaprezentuję zdjęcia z wypadu nad Chechło. Wypad był zorganizowany przez Bytomska Grupę Fotograficzną negatyw.

Wcześnie raniutko w niedziele trzeba było wstać, gdyż celem był wschód słońca.
I pomimo soboty która była przepiękna, niestety niedziela już nie rozpieszczała. A szkoda. Ale nie rezygnowaliśmy ze zdjęć. Myślę że udało się zrobić kilka ciekawych ujęć.

Swoją drogą zauważyłem że z biegiem czasu robię coraz mniej zdjęć z jednego ujęcia, czyżby kryzys w fotografii ??;)
Poniżej prezentuję zdjęcia z wyprawy :

















wtorek, 30 sierpnia 2011

2 Października - WorldWidePhotoWalk 2011


Witam,
Miło mi poinformować zainteresowane osoby, że dnia 2 października 2011 odbędzie się spacer fotograficzny, który mam przyjemność prowadzić w Bytomiu.
Spacer rozpoczyna się o godzinie 15:00 i trwać będzie do 17:00.
Co do szczegółów spaceru proszę śledzić na stronie http://worldwidephotowalk.com/walk/bytom-slaskie-polska/
Szczegóły dotyczące przebiegu trasy oraz jak będzie przebiegać, będę informować na bieżąco na stronie PhotoWalk'a.
Dla kogo jest dedykowany spacer?
Dla każdego kto ma aparat fotograficzny, nawet ten w telefonie.
Nie ważne ile masz pikseli, ważne że chcesz uczestniczyć , lubisz fotografię.
Przy okazji masz możliwość wzięcia udziału w ogólnoświatowej imprezie, organizowanej przez Scott'a Kelby.
Zapraszam wszystkich.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

I po wakacjach

Dla mnie wakacje właśnie dobiegły końca.
Pora wrócić do starych obowiązków, a z wakacji zostały miłe wspomnienia oraz zdjęcia .
A poniżej prezentuje moje nowe dziecko, czyli timelap robiony moim aparacikiem ;)

piątek, 22 lipca 2011

Finlandia - część 2

Pierwsza noc za mną. Wbrew opinii że o tej porze roku jest trudno spać w "noc", ja z tym kłopotów nie miałem. Przeciwnie spałem jak zabity. Po wykonaniu części obowiązkowej, dla której się znalazłem w Finlandii popołudnie miałem dla siebie.
Wystartowałem ponownie z hotelu tyle że w przeciwną stronę do morza.
Tym razem w poszukiwaniu miejsca gdzie można by coś dobrego zjeść. A zważywszy że od rana nic nie jadłem, to mogłem się zadowolić czymkolwiek. dodatkowo pogoda dopisuje. Jest może około 28'C więc można wybrać się w długi spacer.

I tak spokojnym tempem przemierzałem uliczki miasta Rauma. Podirytowanie rosło, bo nie mogłem znaleźć żadnej knajpki. Pizzerie odpadają, bo coś takiego mogłem zjeść w domu. No nic idę dalej przecież cała Finlandia nie może być miejscem gdzie ludzie mieszkają do siebie hektary.



po jakimś czasie Dotarłem w malownicze miejsce. Trudno mi powiedzieć co to za dzielnica była, ale uliczki wypełnione były budynkami w starym stylu, a przynajmniej tak wyglądały



Ale restauracji jak nie widać tak nie widać. Przecież Ci mieszkańcy muszą gdzieś spędzać wolny czas. Po chwili jednak dotarłem do miejsca gdzie można coś zjeść. Radość trwała krótko. Po obejrzeniu cen stwierdziłem że nie jestem aż tak głodny, a spacer tylko dobrze mi zrobi.





Jednak przemogłem swoje skąpstwo i wstąpiłem do jednego miejsca. A co mi tam, w końcu może nie będzie okazji by odwiedzić ten kraj raz jeszcze.



W sumie doszedłem do wniosku, że te ceny nie są takie odstraszające. Przecież są niemal takie same jak w Polsce, tyle że wyrażone w euro :/



Po krótkim odpoczynku na posiłek, a właściwie na przekąskę, mogłem wędrować dalej po mieście. Trochę się jednak zdziwiłem, że w starej części miasta, przynajmniej tak to wyglądało, zamiast kostki brukowej to leją asfalt. Przecież to traci urok tego miejsca.



Wędrując po uliczkach można było obejrzeć stare auta. I tu zobaczyłem jakiś znajomo wyglądający pojazd, ale jakiś taki... inny. To maluszek czy nie ? Hmm.. Według oznaczenia to jest Fiat 133 czyli nie.



Wędrówkę kończyłem tak około 21 czasu lokalnego, z mającym w głowie zakodowanym schematem że zaraz będzie ciemno, a po nocą nie będę się szwendać w obcym mieście. Tyle że to Finlandia, teraz to tu nigdy nie jest ciemno. O czym się przekonałem w pokoju hotelowym gdy jeszcze o 1:00 w nocy było widać poświatę słońca.



Na dowód tego, starałem się zrobić zdjęcie które by obrazowało ten efekt, ale jakoś za bardzo już byłem zmęczony by się starać zrobić to jak należy.



trzeciego dnia mojego pobytu wracałem do polski. Wizja 12 godzin w pociągu nie nastrajała mnie pozytywnie. Ale jeszcze miałem kilka spraw do załatwienia w Finlandii i dopiero w drogę.
Tym razem nie spałem w drodze na lotnisko. Oglądałem Finlandię z okien samochodu. I zaskakujące było dla mnie to że Finowie potrafią być zdyscyplinowani na drodze. Że mają tak fantastyczny stan dróg, pomimo tak skrajnych warunków atmosferycznych.



Tym razem podczas lotu były atrakcje w postaci turbulencji. Na szczęście nie były one duże, ale robiły wrażenie.


Pogoda w kraju powitała mnie tak samo jak pożegnała. Niestety linie lotnicze nie popisały się i czuję lekki niesmak, gdyż uszkodzili mi torbę podróżną w dodatku jeszcze nie moją. Wobec czego podróż przez Polskę nie należała do najszczęśliwszych.



Poniżej zamieszczam link do całego albumu ze zdjęciami z podróży do Finlandii.
Finlandia 2011

czwartek, 21 lipca 2011

Finlandia - część 1

Jakieś 2 tygodnie temu miałem okazję pojechać na 2 dni do Finlandii.
Początkowo nie bardzo byłem nastawiony pozytywnie do tej podróży. Bo daleko bo muszę się ruszyć itp. itd. Ale w końcu negatywne nastawienie minęło.
Kiedy zacząłem organizować sobie podróż, okazało się że najgorszy etap znajduje się w Polsce.
No bo jak wytłumaczyć fakt że bezpośredni pociąg z Katowic do Gdańska jedzie około 12 godzin !? Co ciekawe, jest możliwość szybszego dotarcia do Gdańska z przesiadką w Warszawie! Gdzie tu sens gdzie logika ? Jak można trasę o 100km dłuższą z przesiadką pokonać szybciej ? Jak widać można.
Kolejnym dla mnie zaskakującym elementem jest zakaz spożywania alkoholu w pociągu. O ile sam zakaz może nie jest zaskakujący, o tyle dziwi mnie jego egzekwowanie. Byłem świadkiem sytuacji w której konduktor upomniał pasażera który spożywał piwo, w końcu jest zakaz. Ale w tym samym wagonie Ci sami konduktorzy już nie upominali grupy pasażerów pijących wódkę. Czyżby to już nie alkohol ?

Po 12 godzinach spania na siedząco zawitałem w Gdańsku który przywitał mnie barową pogodą. Może to i lepiej, gdyby żar lał się z nieba, przemieszczanie się po kraju z bagażami mogło by być nieco bardziej niż uciążliwe.
Pierwszy lot przede mną, trochę stresiku było, nie powiem. Ale już po wylądowaniu miła niespodzianka, Finlandia przywitała mnie przepiękną pogodą. Tak około 25'C i ani jednej chmurki na niebie. Ale to nie koniec mojej podróży, bo jeszcze 1,5h drogi do miasta docelowego. Przespałem całą trasę, niestety. Ale w koniec końców dotarłem do hotelu.
Jak się już odświeżyłem, to mimo zmęczenia podrożą wziąłem plecak i aparat i wystartowałem w pieszą wędrówkę. Tyle że, to była już godzina około 21 lokalnego czasu (+1 w stosunku do polskiego).


To całkiem ciekawe doświadczenie, szczególnie że o tej godzinie w Polsce to słońce już niemalże zachodzi. A tu świeci pełną mocą.



Wyznaczyłem sobie za cel dotarcie do morza. Nie było to łatwe szczególnie że nie do końca wiem jak długo mi to pochłonie czasu oraz czy będę miał na tyle sił aby chodzić.
Udało mi się dotrzeć do portu. Ale nie takiego morza szukałem. Na szczęście w hotelu dali mi mapkę miasta i mogłem skorygować swój kurs. Korekta ta polegała na przejściu poprzez małe uliczki.



Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka. Patrzę na zegarek jest około godziny 22, chodzę sobie niemal sam. Mało co osób widać. Czy aby nie zrobiłem głupoty. Czy to co robię jest bezpieczne?
Ale to Finlandia, chyba mogę się tu czuć bardziej bezpieczniej o godzinie 22 niż o 18 w Katowicach na dworcu ?



Spacer mijał bardzo spokojnie, z dodatkowym bagażem przerażenia. Ale w końcu udało mi się dotrzeć do obozu kempingowego. Wyglądało to dość ciekawie. Całkiem spora ilość kamperów rozstawionych przy plaży. A z tego co się zorientowałem, to chyba jedynej. No nic przemknąłem po ciuchu między pojazdami.



Zacząłem się rozglądać, i doszedłem do wniosku że dziś fiordów nie na karmię. Raz że nie miałem prowiantu, a dwa chyba już spały. Trudno jutro też jest dzień, przecież dopiero co przyjechałem.







Trzeba iść dalej w końcu dochodzi godzina 23, zaraz może być naprawdę ciemno, a wtedy może nie być tak łatwo z powrotem do hotelu. A w planach mam jeszcze port jachtowy.



Udało się Dotrzeć do portu. Ale jakoś dziwnie ...jeszcze jest jasno. Przecież jest niemal 23:00!



Jeszcze tylko chwilka i już uciekam z portu, ale tak tu fajnie. Normalnie bym się o tej porze kładł spać. Ale w takim miejscu po prostu szkoda mi czasu na sen.






No nic Ostatnie zdjęcie tego miejsca i czas się zbierać. W hotelu główne wejścei zamykane jest o północy, nie chcę kombinować jak wejść do pokoju.



Droga powrotna dłużyła się, w końcu miałem może z 2km do przejścia albo i lepiej. Ale za to mogłem się rozejrzeć po okolicy. Co ciekawe napotkałem na auto z polską rejestracją a nawet na sklep z polską obsługa. Tyle że głupotą było liczyć na to że o północy będzie otwarty.



Udało się dotrzeć do hotelu przed zamknięciem drzwi głównych. I mimo ogarniającej jasności tego dnia nie miałem problemów żeby zasnąć.

CDN...